Rozmowy zwierząt – recenzja książki

Żyjąc w ciągłym biegu bardzo często zapominamy, o tym jak wielką radość potrafi dać czytanie książek. Schematyczne działania typu: praca-dom, zakupy, przygotowanie posiłków, sen… A gdzie w tym wszystkim czas dla nas? W końcu mamy prawo mieć chwilę dla siebie i na odpoczynek. A co lepiej się do tego nada niż czytanie wciągających powieści, opowiadań, czy poradników? Zachęcam Was, aby każdego dnia znaleźć choć 15 minut, żeby wkroczyć do niezwykłego świata zapisanego na kartach książek. Czemu mi na tym tak zależy? Otóż ostatnio wpadła w moje ręce niezwykła książka – „Rozmowy zwierząt” i to dzięki niej przypomniałem sobie, jak fajnie jest zatracić się świecie widzianym przez inną osobę.

Rozmowy zwierząt – Francesca Buoninconti

Pierwsze, na co zwróciłem uwagę to grafika na okładce książki. W moim odczuciu nawiązuje ona do japońskich pejzaży, które modne były w domach lat 90. Pamiętam, jak w moim domku na wsi wisiała drewniana „mata” z widokiem zachodzącego słońca i patrzącą na nie gejszą. W przypadku książki Franceski Buoninconti mamy do czynienia z nieco innymi motywami. Odnajdziemy więc zachodzące słońce, trzy lecące żurawie, roślinne motywy z siedzącym na nich żółto-czarnym zapylaczem oraz (tak bliskie mi w tym roku) wizerunki płaza i gada. W tle dostrzeżemy także rogatego ssaka i być może włoski szczyt Piramide Vincent. W końcu autorką jest Włoszka, która jest również przyrodnikiem i dziennikarką naukową. Celowo wcześniej napisałem o rogatym ssaku, nie sugerując jego nazwy gatunkowej… jednak kto wie, czy to również nie jest próba przemycenia motywu z odległej Italii. Białe czoło, może wskazywać na kozicę północną, są to jednak moje luźne przemyślenia…

Spis treści

Czas skupić się na zawartości. Spis treści wskazuje, że Czytelnik będzie miał do czynienia z trzema częściami. Ich tytuły wskazują, że odnosić się będą do różnych zmysłów i form percepcji. Mamy więc oko, ucho i nos i dotyk.

Mnie osobiście najbardziej zaintrygowały trzy podtytuły. A były nimi:

  • Rozdział 3 – Kolor ma znaczenie
  • Rozdział 4 – Mistrzowie kamuflażu oraz
  • Rozdział 9 – Kaczki, kanarki i słowiki (z płetwami).

W przypadku pierwszego z wymienionych rozdziałów spodziewałem się, że odnajdę tutaj odniesienie do ogólnie znanej symboliki kolorów. Stawiałem, że czerwony będzie odnosił się do agresji, pomarańczowy i żółty stanowić będzie ostrzeżenie, a zielony będzie kolorem spokoju, a być może i uległości. Miło się zaskoczyłem. Świat komunikacji zwierząt jest pełen zakodowanych informacji i tajemnic do rozwikłania. Możemy więc poznać zachowania jaszczurek z rodzaju Anolis, które potrafią być oszczędne i gospodarne, a przy tym z całą stanowczością postawić się wrogowi. Szukając partnera lub broniąc swojego terytorium, samce wielu gatunków Anolis mogą pokazywać podgardle i wykonywać „pompki”, a chcąc okazać swoje emocje potrafią zmieniać kolor od ciemno- (postawa agresji) do jasnobrązowego (po porażce). A to tylko jeden z przykładów.

Czy dudek jest mistrzem kamuflażu?

Zabierając się za dział „Mistrzowie kamuflażu” byłem nastawiony na coś wyszukanego, jak unikatowość upierzenia dudka. W końcu ten piękny ptak potrafi upodobnić się do źdźbeł wysuszonej trawy, przez co nie jest widoczny dla polujących z przestworzy drapieżników lub, gdy siedzi na gałęziach sosny, wtopić się w tło leśnego boru, przepełnionego czarno-brązową korą. Co więc odkryłem na kartach książki? Przekonałem się, że zwierzęta prezentują komunikaty wizualne, które nie zawsze są wiarygodne. Niektóre to przecież zwykłe kłamstwa. Ale czy to źle? W tym cała kwintesencja – nie! Kamuflaż pomaga stać się niewidzialnym dla oczu drapieżnika. Stąd też tak mocno rozwinięte chromatofory u głowonogów. Autorka używa bardzo naukowego języka, ale trzeba przyznać, że potrafi sprawnie nim operować. Dzięki czemu w naszej głowie pojawia się porównanie kalmarów, ośmiornic i mątw, do dobrze nam znanego kameleona. Tym samym uzmysławiamy sobie, że „skóra” bywa niczym tablica ogłoszeń. Trzeba umieć się nią dobrze posługiwać, by z jednej strony chronić swoje życie, a z drugiej zapewnić przetrwanie gatunku. A tak na zachętę dodam tylko, że w tym rozdziale nowego znaczenia nabiera sformułowanie „usta-usta”. Myślę, że nie jeden czytelnik może się zdziwić…

Kim jest morski kanarek?

Został mi jeszcze rozdział: „Kaczki, kanarki i słowiki (z płetwami)”. Nie będę ukrywał, że w pierwszej chwili dałem się nabrać. Zakładałem, że przeczytam tutaj o kaczkach krzyżówkach, które potrafią wyłączać jedną połowę mózgu, aby ta mogła odpocząć. Spodziewałem się też historii żółtych kanarków z regionów pasm górskich w środkowych Niemczech, gdzie te uzdolnione ptaki ratowały górników w kopalniach węgla kamiennego. Zastanowiło mnie jednak, dlaczego przy słowikach dodano dopisek o płetwach. Wtedy mnie olśniło! Chodziło o walenie i wydawane przez nie niezwykłe dźwięki. Płetwale antarktyczne są więc kaczkami, walenie japońskie, butlonosy lub humbaki mogą być słowikami, za to białuchy arktyczne można określić jako kanarki mórz. Co warte podkreślenia, w wodzie, szczególnie gęstszej słonej, dźwięk rozchodzi się doskonale ze średnią prędkością 1500 m/s. Pozwala to zwierzętom wodnym skutecznie polować i odnajdować się w przestrzeni.

To co Wam przytoczyłem to tylko niewielki wycinek opowieści i naukowych faktów, które odnajdziecie w książce „Rozmowy zwierząt”. Bardzo często ujmujemy zwierzętom ich wartości. Czujemy nad nimi wyższość i na siłę próbujemy udowodnić, że to człowiek jest tym bardziej wartościowym i silniejszym. A jednak w świecie zwierząt rozmowa jest czymś powszechnie znanym. Przecież dialekty rodowe, czy komunikacja poprzez taniec nie zostały wynalezione przez ludzi, a często podpatrzone właśnie u zwierząt. U nich dochodzą jeszcze sygnały barwne lub zapachowe.

Propozycja Franceski Buoninconti, może stać się także dla nas czasem do refleksji. Podczas czytania tysiąca ciekawostek, nagle zdałem sobie sprawę, że to zwierzęta lepiej komunikują się między sobą niż my ludzie. Ileż to razy byliśmy zbyt dumni, żeby przyznać się do błędu? Dlaczego tak często się kłócimy, lub co gorsza milczymy? Mamy tak wiele form przekazu, a jednak nie potrafimy skutecznie komunikować tego co tak głęboko w nas „siedzi”. Może czasami warto przyjrzeć się otaczającemu światu. Zatrzymać się na chwilę. Zastanowić. Mądrze napisana książka przyrodnicza, naprawdę potrafi zmienić perspektywę. Często powtarzam, że człowiek jest zwierzęciem stadnym i do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje bliskich ludzi: rodziny, przyjaciół, a przede wszystkim partnera. Zwierzęta nie mają oporów, aby artykułować swoją złość, radość, ból i cierpienie, a nawet pożądanie. Jednak w tym wszystkim nie chodzi o potrzeby jednego osobnika, a o los całego stada, czy gatunku. Bierzmy przykład ze zwierząt i zadbajmy o nasze relacje społeczne. Po co później żałować, że czegoś się nie zrobiło lub nie zakomunikowało. Życie jest za krótkie. A piękny świat zwierząt może przypomnieć nam jak porozumiewać się w miłości, przyjaźni, czy choćby w pracy, gdzie (jakby nie było) tworzymy zespół.

Jeżeli chcecie poznać niezwykły świat zwierząt lub zwyczajnie zrelaksować się po ciężkim dniu, czy tygodniu, to ta propozycja jest właśnie dla Was! Polecam!


Przeczytaj również:

  1. „Sekretne życie drzew”, czyli tajemnicza opowieść o lesie.
  2. Czy zwierzęta mają uczucia?
  3. „Rzecz o ptakach”, których ciało, umysł i duch są dla nas zagadką

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: